FRYWOLNE POZWY
Pan Robert Sz. z Toronto, pisząc do mnie w zupełnie innej sprawie, pyta przy sposobności: Skąd się to wzięło, że tutaj każdy każdego o byle co w sądzie skarży? Mnie by nawet przez głowę nie przeszło oskarżyć właściciela domu o niedbalstwo, dlatego, że ja się potknąłem i wywaliłem jak długi akurat przed jego domem. Ale mój kolega to zrobił i wygrał kupę pieniędzy. A do tego koszty terapii i masaży, chociaż tak naprawdę, nic mu się nie stało. Zwariować można (..)
Myślę, że te prawne anomalie powstały za sprawą naszych i amerykańskich prawodawców. Którzy w obawie o swe stołki, nie chcą mącić wody. Dlatego żaden parlamentarzysta nie pokusi się o wniosek wprowadzenia zmian do kodeksu prawnego, pamiętającego lepsze (normalniejsze?) czasy. Stąd też te tzw. @frywolne pozwy” są u nich i u nas na porządku dziennym. Doskonale rozumiem Pana frustrację i niedowierzanie, gdyż mnie to też momentami do szału doprowadza. Coraz częściej zastanawiam się nad tym, na jakim świecie my żyjemy. Ale, dla Pana informacji, ten Pana kolega, to jeszcze mały Pikuś w porównaniu z tym, co się wokół nas dzieje. Wystarczy poczytać kroniki sądowe, aby zgłupieć z kretesem.
Aby nie być gołosłowną, dla Pana i Czytelników uciechy, zebrałam dzisiaj kilka takich klasycznych perełek ”logiki w rejteradzie”. Logiki na wstecznym biegu. Nie robię różnicy pomiędzy Kanadą i USA, bo dla mnie jest to jedna, wielka, zwariowana AMERYKA. Coraz bardziej utwierdzam się w tym, że na lewo od Atlantyku zaczyna się dzicz….
Czy Pan był już w Kanadzie, kiedy kilka lat temu wybuchła draka z panem Emmersonem Phillipsem? Który z powodu potężnego kaca nie pojawił się w pracy? Pracodawca-paskuda, człowiek bez poczucia humoru ni śladu empatii dla jego cierpienia, miał czelność potrącić mu dniówkę. Pan Phillips w odwecie za ten tupet, poszedł na strajk. Po miesiącu nieobecności, dostał wymówienie. Rozsierdzony p. Phillips podał sprawę do sądu, oskarżając byłego pracodawcę o bezpodstawne zwolnienie z pracy. Po czym sprawę… wygrał w abcugach. Okazuje się bowiem, że kac jest teraz chorobą. Only in Canada! Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby ten niezrozumiały dla mnie werdykt otworzył śluzę rzece alkoholu, który teraz nie tylko będzie radośnie bulgotał w gardziołkach tysięcy bożych pijaczków, ale będzie jeszcze podstawą to odpłatnego dolce far niente - czyli słodkiego nieróbstwa. Chluśniem, bo uśniem! Trzaśniem – bo zaśniem. Można zwariować?
Dwaj więźniowie, Paul Goist i Craig Anthony wnieśli pozew przeciw firmie Kraft Foods Inc. o to, że na puszkach kawy AMaxwell House@ nie figuruje ostrzeżenie, że kawa może spowodować nałóg. Cwaniacy żądają po $30.000 odszkodowania od łebka za cierpienia spowodowane bólem głowy oraz bezsennością w nocy. A co? Nie mogą, biedacy, pospać sobie w ciągu dnia? Do pracy im się śpieszy, czy co? Można dostać świra?
Emerytowany sierżant lotnictwa USA, pan Bill Smith wytoczył proces administracji zarządzającej majątkiem Elvisa Presleya o to, że uprawia Aświadome oszustwo@, twierdząc uparcie, że Elvis zmarł w 1977r. To złośliwe pomówienie wprowadza w błąd fanów Elvisa i koliduje ze sprzedażą książki p. Smitha, która ujawnia nie tylko gdzie Elvis aktualnie przebywa, ale nawet gdzie w styczniu tego roku świętował swoje 70-te urodziny w otoczeniu aktualnej, nowej rodziny. Można oszaleć?
Bezdomna para, Darryl Washington i Maria Ramos, z niezrozumiałych bliżej powodów, postanowili kochać się na materacu rozłożonym w poprzek szyn kolejowych. Tylko dzięki błyskawicznej reakcji motorniczego pociągu, obyło się bez jatek. Zakochana para odniosła tylko drobne zadrapania staczając się z nasypu. Teraz zaskarżyli Transit Authority o "bezmyślną i niebezpieczną jazdę" pociągu. Ich adwokat, gestykulując w ferworze, rwąc togę na sobie, odwoływał się do czułych serc ławników: ”Bezdomni też mają prawo do seksu!” Ano, mają. Nikt nie może zaprzeczyć, skoro proces wygrali śpiewająco! Przy takiej ilości szmalu (jeśli go nie roztrwonią), już nigdy nie będą musieli być bezdomni. Można ociepnąć?
Z wypadku samochodowego (USA) jedna osoba wyszła bez szwanku, druga zginęła na miejscu. Pani Vicky-Jo Daily (sprawczyni wypadku) żąda pół miliona dolców odszkodowania od wdowy po zabitym. Za co? Za to, że musiała być świadkiem jego śmierci i, że wyniosła z tego zajścia Aciężkie obrażenia psychologiczne”. Że też ten człowiek nie miał w sobie na tyle kultury, ażeby nie wstać i pójść umrzeć w najbliższym rowie, z nie narażając na szwank subtelnych uczuć pani Vicky, co? Można dostać hopla?
Ernesto Mota, podejrzany o handel narkotykami, doprowadzony na policję, zdążył wszelako pozbyć się dowodu rzeczowego. Po prostu połknął kondom zawierający kokainę. (Teraz wiemy skąd się wzięło powiedzonko: ofiara pękniętego kondoma.) Mega-dawka spowodowała uszkodzenie mózgu. Pan Mota skarży policję (a jednak móżdżek pracuje!) o odszkodowanie w wysokości $10 milionów, za to, że nie powstrzymała go od połknięcia narkotyku i, że teraz z tego powodu nie może kontynuować swego zawodu. Jakiego? Handlu narkotykami? Czy mam już prawo dostać fisia?
Więźniowie karnych instytucji w Kanadzie zagrozili strajkiem głodowym, jeśli natychmiast nie otrzymają przydziału prezerwatyw, z powodu szalejącej epidemii AIDS. Rząd, oczywiście, natychmiast uległ. Nie pisnął nawet. Zrozumiałe, że za te setki tysięcy prezerwatyw płaci podatnik, w tym także ja i moi czytelnicy. Teraz nasuwa się pytanie: kogo oni właściwie p....? Czy tylko siebie czy głównie nas? I dlaczego jest to tolerowane? Czy oni po to siedzą w kiciu ażeby sobie baraszkować? To może oni z tego częstego współżycia (a nie spożycia kawy) cierpią na bezsenność Toż to istny cyrk!
Workers Compensation Board w Kansas (USA) żąda od władz stanowych, aby poważnie ograniczyły ilość spraw do nich kierowanych. Albowiem tylko w ubiegłym roku WCB musiało wypłacić rzecznikowi asekuracji sumę $102.000 (to nie jest pomyłka: sto dwa tysiące (sic!), w formie rekompensaty za częste i czasami przewlekłe przesiadywanie na twardej, niewygodnej ławie dla świadków. Rzecznik zeznał pod przysięgą, że nabawił się Aodcisków@ na d... Żądaną sumę wypłacono bez szemrania, gdyż jego usługi są nieocenione. Niejednokrotnie zdołał zaoszczędzić WCB aż nawet i ...kilka setek, demaskując cwanych naciągaczy. Na mój babski rozum, dużo taniej by było obstalować dla niego specjalny fotel, wyłożony choćby puchowymi poduszkami. Obłęd, czy co?
Pan David Mattatall wniósł pozew sądowy przeciw firmie ubezpieczeniowej, która asekuruje wóz jego matki. Jego mama, niechcący, przytrzasnęła łapkę jego kotce Daisy. Pan Mattatall był zmuszony dwukrotnie wieźć kotkę do weterynarza, co, w sumie, kosztowało go $832. Lecz nieczuła firma uznała, iż nie jest to wypadek samochodowy sensu stricto i odmówiła pokrycia rachunków. Stąd sprawa znalazła się w sądzie. Drogi ale za to elokwentny adwokat, sprawę wygrał. Mama utraciła 40% zniżki, z której korzystała od lat, jako Abezpieczny kierowca@. A biedna Daisy nawet nie dostała spodeczka mleczka, gdyż w tym samym dniu została przejechana na śmierć przez obcy samochód. Pan Mattatall najbardziej zamartwia się tym, że nie zdążył zanotować numeru rejestracyjnego samochodu i teraz nie ma kogo skarżyć o Aastronomicznie wysokie” koszty pogrzebu Daisy. No to jak? Mam już prawo do kuku na muniu?
Ale czasami tutejsze sądy miewają przebłyski świadomości. Rzadko bo rzadko, ale miewają. AThe Clapper@ - jest to małe urządzenie, którym przez klaśnięcie w ręce, wyłącza się z sieci rozmaite sprzęty elektryczne. Pani Edna Hobbs zaskarżyła fabrykanta AClapper’a@ o to, że teraz cierpi na chroniczny ból dłoni, spowodowany tym klaskaniem. Ze łzami w oczach tłumaczyła wysokiemu sądowi, że z powodu ostrego bólu nie może nawet obierać ziemniaków. Że nigdy w życiu nie była zmuszona jeść tyle pieczonych (w mundurkach), których bardzo nie lubi. Taka tragedia! Ale raz znalazł się przytomny sędzia, który pozew oddalił, orzekając, że minimalna regulacja mechanizmu, powinna problem zlikwidować. A jeśli naprawa zawiedzie, od czego są normalne wyłączniki? Brawo ten pan!
A więc jest jakaś nadzieja. To może ja się jeszcze chwilowo wstrzymam z tym totalnym wariowaniem? Poczekam na Alepsze kawałki@.